Czy rozpoznanie guzków tarczycy w badaniu USG jest uzasadnione?

Warto przeczytać ciekawe rozważania o Panu Kotku  - symulancie i leczącym go Doktorze - leniwym hochsztaplerze na blogu Telemacha. Oprócz tekstu źródłowego ciekawy jest komentarz dyskutantki Porcelanka:
- Czy moimi decyzjami zmieniam siebie, swoich pacjentów, a nawet…system?

Cóż ja mogę zrobić aby zmienić system, siebie i swoich pacjentów? Chyba tylko po raz kolejny narazić się na krytykę ekspertów Globalnego Śmietnika internetu i zaakcentować stanowisko środowiska naukowo-medycznego, tym razem Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego.

Chciałbym zwrócić uwagę Pacjentów i Szanownych Czytelników na niezbyt szczęśliwe rozpowszechnienie terminu "guzek tarczycy" jako synonimu każdej zmiany ogniskowej (tzn. wyodrębniającej się od prawidłowej tkanki) zwłaszcza wykrywanej tylko w badaniu USG. To zjawisko ma konsekwencje dla szeroko pojętego systemu służby zdrowia, a w relacjach międzyludzkich wywołuje odczucia Kotek - symulant i Doktor - leniwy hochsztapler.

Określenie "guzek" ma w sobie coś niepokojącego, pacjent dowiadujący się o istnieniu guzka może być (słusznie) zaniepokojony tą informacją i wiązać z "guzkiem" różne dolegliwości zaniedbując dalszej diagnostyki. Jednak  nieprawidłowości w badaniu USG tarczycy wykrywane są z częstością przekraczającą 60% wszystkich zgłaszających się do badania, nierzadko nie mają istotnego znaczenia. Z drugiej strony dolegliwości, które skłoniły pacjenta do wykonania USG tarczycy mogą być objawem groźnych chorób - nowotworów płuca i przełyku, choroby niedokrwiennej serca, niewydolności krążenia, chorób degeneracyjnych układu nerwowego i wielu innych.

Dąży się zatem do ograniczenia stosowania słowa "guzek" tylko do rzeczywistych guzków, czyli zmian wyczuwalnych w badaniu palpacyjnym (ręcznym), takie jest właśnie stanowisko ekspertów PTE. W opisie badania USG terminu guzek należy używać z umiarem, wielu ultrasonografistów w ogóle to pojęcie eliminuje, zastępując opisem wizualnym (zmiana, ognisko, strefa). Chcąc zaakcentować opisane zalecenia zmieniłem nieco treść wpisów dotyczących USG tarczycy i guzków tarczycy, oraz dodałem niezbędne komentarze.

Zdaję sobie sprawę, że próby ograniczenia rozpoznawalności guzków tarczycy wywołują niekiedy niepotrzebną frustrację i niechętne komentarze zaskoczonych pacjentów, przyzwyczajonych do "guzków" w USG. Opisy nie zawierające "guzków" są przez niektórych traktowane jako pozbawione wartości, wykonane niedbale i będące stratą pieniędzy i czasu, w każdym razie eksperci "w internecie" nie mają dla bezguzkowych litości. Wyrugowanie tego dość nieszczęśliwego terminu z opisów USG i odzwyczajenie odeń pacjentów zapewne nieco potrwa, a termin "guzek tarczycy" będzie jeszcze długo funkcjonował jako skrót myślowy o niejasnym znaczeniu